Prześlij swój animorial. Umieścimy go na tej stronie.

Prześlij

WSPOMNIENIE O GUIDO - KLIKNIJ

Guiduś tak bardzo nam Ciebie brakuje, nawet nie wiesz jaką pustkę zostawiłeś. Dom bez Ciebie już nigdy nie będzie jak kiedyś....Musimy nauczyć się żyć bez Ciebie..... Każdego ranka budzę się z nadzieją, że żyjesz, że to był koszmar....Ale niestety ......Guiduś dziękujemy za każdy wspólny moment, za każdą chwilę, dzień z Tobą, razem byliśmy w tylu miejscach, tyle razem przeszliśmy dróg, dziękujemy ,bardzo dziękujemy za Twoją miłość.
To rozstanie to podróż do miejsca , w którym się spotkamy . Zawsze pozostaniesz w naszych sercach, zawsze......Aniołku

Izabela i Paweł

Nutka 12.03.2007-22.01.2020

Dzisiaj musieliśmy pożegnać Naszego najwierniejszego przyjaciela,członka rodziny jakiego kiedykolwiek mogliśmy mieć❤️Jest Nam mega ciężko,że Nutki z nami już nie ma,ale wiemy że tam gdzie jesteś teraz będziesz szczęśliwa i nic nie będzie Cię już bolało❤️ Pożegnanie z Tobą było jedną z najcięższych chwil,która bardzo przeżyliśmy.Ale niestety było konieczne,abyś nie cierpiała.
Cieszymy,się że jako nasz czworonożny przyjaciel,członek rodziny mogłaś zostać godnie pochowana. Zawszę będziesz w naszych myślach,a ze mną do końca życia na mojej skórze ❤️

Marta

WSPOMNIENIE O ARNIM - KLIKNIJ

Mariola

Tak, pożegnanie z Bruno było trudne. Niestety konieczne.
Robiłem wszystko by był z nami jak najdłużej. Był naszym prawdziwym przyjacielem. Mieszkał ze mną i moją żoną w naszym domu. Wypełniał sobą całą pustkę po odejściu dzieci na swoje. Przez dziesięć lat zmierzyłem z nim setki kilometrów. Zawsze czekał na mnie.
Na hasło – Bruno idziemy….
Odchodził powoli, jak to owczarki. Utrata jednej nogi zakończona amputacją i protezą (nikt wcześniej o tym nie słyszał).
Rozsypane stawy skokowe. Końcówka życia już na sterydach.
Niestety nadszedł moment podjęcia najtrudniejszej decyzji w moim życiu…….
Jestem już poważnym człowiekiem. Chciałby aby odszedł godnie.
Na moich nogach na jego ulubionym miejscu. Zanim zapadła decyzja wszedłem na internet i znalazłem waszą firmę.
Dziękuję. Było tak jak chciałem aby wyglądało pożegnanie. Godnie…
Pożegnaliśmy przyjaciela. Każdy z nas kiedyś musi odejść. Może gdzieś tak na mnie czeka. Zawsze był cierpliwy. A więc kto wie…?

Aleksander

21 listopada 2019 r. odeszła cząstka mnie…..mój Miś.
Mój czarny Aniołek, moje Serduszko. Przyszedł znikąd, odszedł nagle.
Był w moim życiu 13 pięknych lat, być może najlepszych.
Razem przeżyliśmy piękne chwile także nad ukochanym morzem. Był moim wiernym towarzyszem podróży dalekich i bliskich.
Wierzę, że nadal jest przy mnie i patrzy tymi swoimi kochającymi oczętami pełnymi miłości, wdzięczności i uwielbienia tak jak tylko On potrafił.
Pozostawił smutek, pustkę i żal. Ale otworzył moje serce dla naszych Braci Mniejszych.
Wierzę też, że ześle mi kolejną istotę, którą będę mogła obdarzać swoją opieką, miłością
i radością dawania.
Dziękuję, że powstała Esthima. Ludzie i miejsce godnego pożegnania naszych Przyjaciół.
Dziękuję Pani Monice za empatyczny kontakt oraz Panu który przyjechał zabrać Misia
w ostatnią podróż…. Wszyscy okazali serdeczność, troskę delikatność oraz niezmierną wrażliwość i zrozumienie tej smutnej chwili w życiu moim i mojej rodziny.
Wasze przesłanie: Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się że ci się to przytrafiło
(cyt. Gabriela Garcia Marquez) stało się odtąd moim przesłaniem życiowym w trudnych chwilach i rozważaniach nad przemijaniem…

Ewa Maria

6 września 2019 zmarła Tusia - najważniejsza istota w moim życiu...

11 września pożegnałam ją w Esthimie...
Żyła niecałe 5 lat, ze mną dokładnie od 10.11.2017r...
Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że ta uszata kruszynka tak zawładnie moim sercem, byłyśmy razem w najgorszych momentach...
Nie miałam nigdy psa ani kota...
Miałam ją - piękną, czarno brązową, niespełna 4 kg królinkę, z ręką na sercu mówię, że była, jest i będzie moim najprawdziwszym przyjacielem i, że nikogo nie obdarzę taką miłością jak ją...
Walczyłyśmy długo, z różnymi chorobami...
Króliki są takie delikatne... takie kruche, mimo to była dzielna i wszystko dzielnie znosiła...
Tysiące km przejechanych do lekarzy na Śląsk, tysiące wydane na leczenie - zrobiłabym to wszystko jeszcze raz...
Zrobiłabym dla niej i oddałabym za nią wszystko...
Zostawiła po sobie ogromną pustkę, której do końca nikt już nie wypełni. To były najpiękniejsze 2 lata mojego życia, wiele mnie nauczyła, wiele jej zawdzięczam. Dzięki niej jest w moim życiu teraz 6 innych uszatych serduszek, które kocham równie mocno... ale Tusia była pierwsza, była po prostu wyjątkowa.
Żałuję, że nie było nam dane spędzić razem choć jeszcze trochę czasu... ale staram się wierzyć, że jest teraz w lepszym miejscu, że patrzy na mnie z góry i się śmieje.
Jutro mija miesiąc... nie będę pisać, że jest lepiej, bo nie jest i wiem, że jeszcze długo nie będzie, ale zaczynam się godzić z tym co się wydarzyło i mam ogromną nadzieję, że kiedyś znowu się spotkamy...

Dziękuję ludziom, którzy stworzyli Esthimę... Dzięki Wam mogłam godnie ją pożegnać, zobaczyć ten ostatni raz, dotknąć, przytulić, a pózniej w urnie zabrać do domu... dzięki temu w dniu kremacji ogarnął mnie spokój, bo jej małe, piękne, niewinne ciałko nie leży już w żadnej chłodni - jest w innej postaci, ale znowu w swoim domu, tam gdzie jej miejsce.

Z całego serca dziękuję, szczególnie Pani, która wspierała nas w dniu kremacji, widać było ogromne zaangażowanie, szczere współczucie, zrozumienie... DZIĘKUJĘ...

Paulina

Jak na razie jest mi bardzo trudno pisać o Frodziku. 7.05.2019 pożegnaliśmy w ośrodku kremacyjnym Esthima w Rudzie Śląskiej naszego wiecznie uśmiechniętego i merdającego ogonem biszkoptowego labusia Frodzia, który dostarczał nam radości i pociechy w trudnych chwilach przez ponad 10,5 roku. Niestety mimo usilnych naszych starań przegrał walkę ze straszną chorobą - rakiem kości, który zaatakował go podstępnie i niespodziewanie w sile wieku. Jego odejście pogrążyło nas w niebywałym smutku i zadumie o przemijaniu.

Zofia i Walenty