Prześlij swój animorial. Umieścimy go na tej stronie.

Zbiru, byłeś najlepszym, najpiękniejszym i najmilszym kotkiem na świecie. Odszedłeś zdecydowanie za szybko, powinniśmy spędzić razem jeszcze wiele, wiele lat. To, że Cię poznaliśmy na zawsze zmieniło nasze życie. Kochałeś bezwarunkowo i całym sercem, kochałeś wszystkich i wszystko. Mam nadzieję, że teraz ciągle słyszysz jakim Wielkim Kotem jesteś, dostajesz klepanie po tyłku i tyle smaczków, ile zdołasz zjeść. Oby były też ekspresy do nadzorowania i lody, które uwielbiałeś. Kochamy Cię, Zbir. Teraz i zawsze. Przepraszam i dziękuję.

Kasia
Prześlij

Kochany Odi mój Puszku, dziś musieliśmy się rozstać po naszej wspólnej 14 letniej przygodzie, pełnej zabawy, radości i miłości. Mam nadzieję, że miałeś udane życie , bo Ty dawałeś mi mnóstwo szczęścia. Ciężko mi bez Ciebie, chodzę po domu nigdzie Cię nie ma, jest po prostu nieznośnie cicho i pusto. Kto mnie teraz będzie wyprowadzał na spacer i mi wyjadał wszystko 🙁 Zawsze byłeś moim najlepszym przyjacielem , który czekał na mnie w domu i nie odstępował na krok. Nie jestem w stanie opisać teraz mojej tęsknoty i rozpaczy, serce rozsypało mi się na milion kawałków, tęsknię za Tobą , chciałabym żebyś był ze mną , oparł głowę o mnie i popatrzył się na mnie swoimi oczkami, siedzielibyśmy obok siebie jak zawsze . Przepełniłeś moje serce miłością a teraz to serce pękło. Dziękuję Ci za wszystko, za Twoją miłość i oddanie mój wierny przyjacielu. Mocno Cię całuję i przytulam i głaskam . Biegaj teraz po zielonych łąkach i rozwijaj prędkości tak jak na swoim podwórku zawsze to robiłeś. Zawsze będziesz w moim sercu mój Puszku.

Kasia

Kochany Fidelku, żadne słowa nie opiszą tego, co czuję po Twoim odejściu. Chociaż byłeś już wiekowym kotem, to nic nie wskazywało na to, że nasz wspólny czas dobiega końca. Niestety, 10 sierpnia 2025 okazał się tragiczny, chociaż jeszcze poprzedniego dnia jak zawsze głośno od samego rana domagałeś się jedzenia, a później spacerowałeś po ogrodzie i wylegiwałeś się w nim. Okazało się, że były to ostatnie szczęśliwe chwile, jednak nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Później rozpoczął się koszmar, który teraz mocno ściska mnie w swoich szponach. Nie wiem, jak mam sobie bez Ciebie poradzić. Trafiłeś do nas mając już ponad 15 lat. Jak wiele ponad nie wiemy, bo choć żyłeś po sąsiedzku, to nie ma już nikogo, kto by dokładnie pamiętał, kiedy się urodziłeś. Po prostu zawsze byłeś. Później życie tak się potoczyło, że zostałeś z nami. I choć nie było to oczywiste, to później każdego dnia byliśmy wdzięczni, że tak się stało. Byłeś pierwszym kotem w naszym życiu i przez prawie trzy lata każdego dnia dawałeś nam mnóstwo szczęścia i radości. Oczywiście były też strach i obawa, gdy długo nie wracałeś z nocnych wypraw, ale po każdym takim wyczekiwanym powrocie miłość do Ciebie była jeszcze większa. A teraz odszedłeś i już nie wrócisz, a my zostaliśmy jak sieroty po Tobie. Jedyną pociechą jest nadzieja, że kiedyś spotkamy się gdzieś po drugiej stronie. Bez niej pozostaje czarna rozpacz. Fidelku, nie potrafię się pogodzić z Twoim odejściem...

Marcin

Kochana Mamrociu, dzień 22.01.2025 zostanie na zawsze w naszej pamięci. To dzień w którym podstępna choroba nerek zabrała Ciebie na zawsze. Dzień w którym nasze życie nigdy nie będzie takie samo. Odeszłaś po cichu,zostawiając po sobie ogromną pustkę. Dziękuję ci moja córeczko i przyjaciółko że dawałaś nam szczęście przez 16 lat. To była wspaniała droga i najpiękniejsza. Byłaś silna i dzielna. Nigdy o Tobie nie zapomnimy. Byłaś wyjątkowa i jedyną naszą najukochańsza Mamrocia. Obiecujemy Ci że na zawsze będziesz w Naszych serduszkach i pamięci. Kochamy cię twoja rodzinka Marlena, Patryk i Oliwka ❤️

Marlena

Moja kochana Sisi, pierwszy raz wzięłam Cię na ręce gdy miałam 5 lat, i od momentu gdy spojrzałaś na mnie ze swojego czerwonego kocyka, pojawiło się we mnie uczucie bezgranicznej miłości. Tyle wspaniałych chwil spędzonych razem, spędziłam z tobą większość mojego dotychczasowego życia, a ja byłam Twoim całym życiem i światem.
Nigdy nie zapomnę wspólnych, długich spacerów i przygód, których doświadczyłyśmy.
Zawsze byłaś obok mnie.
Nie zapomnę wspólnie jedzonych lodów śmietankowych i wafelków, tak bardzo je uwielbiałaś. Zawsze wiedziałaś kiedy przyjść się przytulić, każda chwila spędzona z Tobą była wyjątkowa.
Każde miejsce w domu i poza nim przypomina mi o Tobie.
Codziennie słyszę tupot twoich łapek, pomimo że od kilku lat już nie chodziłaś, ciąglę słyszę Twoje szczekanie i ciężar twojego ciałka na moich nogach gdy śpię.
Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jesteś masz mnóstwo ulubionych smakołyków, i tyle spacerów i łąk do biegania ile zechcesz i że codziennie jest tam podawany kurczaczek prosto z rosołu.
Sisi, mój kochany grubciu- chrupciu, bo tak lubiłam Cię nazywać, bardzo Cię wszyscy kochamy i tęsknimy za tobą. Mam nadzieję, że spotkamy się za tęczowym mostem i znów będziemy się przytulać moja najsłodsza kuleczko.
Jesteś najwierniejszym pieskiem na świecie, i to Ty nauczyłaś nas czym jest bezwarunkowa miłość.
Jesteś i zawsze będziesz, całym naszym światem.
Kochamy Cię nad życie
- Twoje Pańciostwo.

Martyna

Kochany Whisky,
Jest tak wiele rzeczy, które chciałbym ci powiedzieć, pamiętam pierwszy dzień kiedy Cię ujrzałem: Małe przerażone jednookie kociątko owinięte w kocyk. Wiedziałem wtedy, że to będzie początek wspaniałej przyjaźni, i chociaż początki były trudne, pokochałem Cię najbardziej na świecie, byłeś mi najbliższy. Przebyliśmy razem piękną drogę, byłeś przy mnie w tak wielu dobrych i złych chwilach.
Minęło ponad pół roku a ja dalej nie mogę uwierzyć że cię nie ma, tak samo jak nie mogę sobie wybaczyć, że nie było mnie przy tobie w twoich ostatnich chwilach, tak jak ty byłeś przy mnie zawsze gdy cierpiałem. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz. Zaszczytem było mieć trochę mniej miejsca w łóżku bo to właśnie tam czułeś się najbezpieczniej, oddałbym tak wiele by móc spędzić z tobą jeszcze jeden dzień. Wiedz, że często cię odwiedzam, wiedz, że często cię wspominam, nigdy o Tobie nie zapomnę. Do następnego mój jednooki bandyto <3

Mikołaj

Kochana Nelciu, już cię niestety nie ma z nami 🙁 byłaś cudownym psem wnosiłaś do naszego życia wiele radości byłaś cudownym pieskiem zawsze będziemy o tobie pamiętać...
Na zawsze w naszych sercach

Patrycja

Majka, byłaś moim maleńkim oczkiem w głowie, które wykarmiłem z butelek ze smoczkiem, pamiętam po dziś dzień jak dobierałem twardość smoczków pod twoje ząbki…..pamiętam jak się przewracałaś jak się uczyłaś chodzić…… , tyle pięknych chwil, zawsze ze mną podróżowałaś samochodem, siadałaś na ramieniu i jechaliśmy w drogę… jak się we mnie mocno wtulałaś podczas spania….. bardzo Ci dziękuję za te wszystkie wspaniałe lata, na zawsze pozostaniesz w moim sercu kruszynko, żałuję że nie mieliśmy okazji się pożegnać, za szybko odeszłaś……. Mam nadzieję że tam gdzie teraz jesteś, jesteś szczęśliwa….. twój opiekun.

Mariusz

Kochany Atosku, byłeś z nami 9 lat. Niby długo ale dla nas za krótko. Dziękujemy, że nas pokochałeś dałeś nam tak dużo miłości. Nigdy Cię nie zapomnimy i będziemy zawsze kochać. Biegaj sobie za tęczowym mostem po obłoczkach mięciutkich. Do zobaczenia.

Renata

Asti, kochanie. Odkąd odeszłaś ciężko jest mi bardzo, byłaś moim pierwszym psem którego chciałam od dziecka, bardzo cie kochałam i mam nadzieję ze o tym wiedziałaś i wiesz. Nikogo nie kochałam i nie kocham tam bardzo jak ciebie. Brakuje mi mojej kropeczki, która wylizuje pudełka po jogurtach i z którą dzieliłam się obiadami. Do teraz nie rozumiem, dlaczego musiałaś dostac tego raka, i każdego dnia będę zastanawiać sie dlaczego. Wiem, że walczyłaś do końca i dałaś nam spędzić twoje ostatnie dni z nami wszystkimi. Zawsze będę o tobie pamiętać i moje miłość do ciebie nigdy sie nie zmieni. Liczę, że pomożesz mi w życiu i bedziszz mi towarzyszyć przy każdych osiągnięciach życiowych, bo wszystko zawdzięczam tobie. Teraz podczas burzy bedę musiała siedzieć sama, bez ciebie próbującej zrobić podkop pod moją poduszką. Moja kochana Astunio, dziękuję ci za te wszystkie lata podczas których wychowałyśmy sie razem, nigdy ci tego nie zapomnę.

Antonia

Kochany Bernardku,
jutro po południu mijają 2 tygodnie, od kiedy Ciebie nie ma z nami:( Wcześniej nie było siły, aby napisać...
Byłeś niebywałą osobowością: i serduszkiem, i charakterem, i wyglądem.
Kierownikiem. Misiaczkiem. Traktorkiem. Showmanem.
Towarzyszyłeś nam w domu od pierwszego dnia zamieszkania w nim aż do....
Brakuje nam Twojej obecności,: spacerków, które zarządzałeś jak z zegrakiem o stałych porach, porannego kukania przez okno tarasowe, wyczekiwania na nas i okazywanej radości, kiedy wracamy.
Tworzyłeś z nami ten dom...
Bernardkowe prochy spoczęły w wykopanym przez samego Bernardka "domku", gdzie wylegiwałeś się w gorące dni...
Myślimy, że uznasz to za dobry pomysł... A nad "domkiem" fruwa (jak Twoja bujna grzywa) pióropusz z kwitnących traw.
Dziękujemy Ci za przeżyte z nami lata.
Odszedłeś za wcześnie...
Nigdy nie zapomnimy o Naszym Misiu.

Twoje mamy: Karolina i Pola

Kochany Codusiu za kilka dni minie 2 m-ce jak nie ma Ciebie z nami a nam nadal ciężko pisać o Tobie w czasie przeszłym. Byłeś, jesteś i zawsze będziesz dla nas najważniejszy. Nasze serca dalej krwawią po Twoim odejściu. Mieliśmy tak mało czasu na pożegnanie. Dziękujemy Ci za to, że mogliśmy być częścią Twojej rodziny. Byłeś naszą radością naszym ukojeniem. Nikt nie rozweselał nas tak jak Ty, nikt nie psocił tak jak Ty, nikt nie kochał tak jak Ty. Brak nam słów, żeby opisać jak, byłeś dla nas ważny i jak bardzo nam Ciebie brakuje, tak bardzo chcielibyśmy chociaż raz móc Cię jeszcze przytulić. Za szybko odszedłeś wczoraj skończy byś 13 lat, to niesprawiedliwe, że Ciebie już z nami nie ma. Jest nam bardzo ciężko. Twoje zabawki i kojec nadal są na swoim miejscu nie wyobrażamy sobie, że to miejsce miałoby być puste. Kochamy Cię i nigdy o Tobie nie zapomnimy.

Bogumiła

Żegnaj, nasz ukochany Psijacielu, biegaj sobie za Tęczowym Mostem, a my będziemy uczyć się żyć bez Ciebie, bez Twoich pomruków, bez łapy na kolanie, bez Twojego chrapania i bączków, bez Twojej obecności i wszystkiego, co razem robiliśmy... Już nic Cię nie boli, nie utykasz, nie cierpisz w milczeniu, jesteś wolny, biegnij, biegnij na spotkanie ze swoimi psimi kumplami, na pewno tam na Ciebie czekają... Część nas zabrałeś ze sobą, żegnaj!

Marta

Kiwusiu, byłaś cudowna, wspaniała, jedna na milion. Nic ani nikt nie wypełni wyrwy, którą zostawiłaś w naszych sercach. Kochaliśmy Cię bezgranicznie i kochać będziemy zawsze. Jedyne co nam zostało to piękne wspomnienia. Nie jest łatwo się pożegnać. Nie można pogodzić się z pustką jaką po sobie zostawiłaś. Niezależnie od tego, gdzie teraz jesteś, wierzymy, że nadejdzie chwila ponownego spotkania.

Kamila

Kiedy dwa lata temu we wrześniu niespodziewanie odeszła Tusia, uparcie twierdziłam, że nic gorszego w życiu mnie nie spotka... ponieważ była pierwsza, była wyjątkowa, od niej wszystko się zaczęło, a swoją walką i chęcią życia to ona mnie, a nie na odwrót - pchała w tym wszystkim do przodu. Gdy zobaczyłam Paranę na stronie adopcyjnej uznałam to za znak od Tusi - jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, dostrzegłam w niej COŚ... Coś co mnie uspokoiło, częściowo wypełniło pękniete na milion kawałków serce... Teraz znowu przyszło mi mierzyć się z tym koszmarem, bo to koszmar - najgorszy z możliwych, macie dzieci? Każda matka może równać to ze śmiercią dziecka, to niepoważne? Dlaczego? To miłość bezgraniczna, czysta, bezwarunkowa. Są od nas zupełnie zależne, niesamowicie wdzięczne. Każdego dnia płacą za egoizm ludzi, za to, że chcą je jeść, nosić w postaci futer, trzymać w 30cm klatce przez lata ku uciesze dziecka... pseudohodowcy krzyżują ze sobą rożne gatunki, a my później próbujemy to naprawić, ratować tylko, że niestety czasem jesteśmy zupełnie bezsilni. Wybieramy najlepszych weterynarzy, ufamy, podejmujemy ryzyko, jeździmy setki kilometrów, wydajemy tysiące, leżymy przy nich nocami na podłogach, czuwamy do ostatnich chwil, stawiamy wszystko ponad nich, oddalibyśmy życie - ja bym oddała i mowię to z ręką na sercu, bo są najważniejsze i żadna inna miłość nie może się z tym równać.

Nikt i nic nie nauczyło mnie w życiu tyle co te małe istoty... a równocześnie nic nie było w stanie mnie tak złamać i zniszczyć jak one. Czy warto? Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Oczywiście, bez zastanowienia choć przeraża mnie wizja każdego odejścia zmierzę sie z nim, poświęcę im każdą chwilę swojego życia i będę robić wszystko, żeby były szczęśliwe i często, po wielu latach krzywd - poznały co to znaczy być kochanym i znaczyć dla kogoś WSZYSTKO. Tamten dzień, tak jak i dwa lata temu pokazał mi jak beznadziejnie bezsilna jestem, jak to wszystko co robię, okrutny i bezlitosny los jest w stanie w ciagu kilku chwil przekreślić. Po raz kolejny mierzę się ze śmiercią, śmiercią bezsensowowną, która przyszła zbyt wcześnie, ale dam radę i to przetrwam, bo wiem, że czeka na mnie jeszcze wiele uszatych serc do uratowania.
Dzień Królika był dla mnie niesamowicie trudny i przykry, ale Wam chciałam życzyć jak najdłuższych wspólnych lat i pięknych chwil, dbajcie, kochajcie, róbcie wszystko co w Waszej mocy, bo drugiej szansy mieć nie będziecie, a po tym pozostaną tylko wyrzuty sumienia i myśli, które przez długi czas nie pozwolą Wam normalnie żyć.
Sezam, Tusia, Parana. Dziękujemy, że mogłyśmy być z Wami, kochamy bezgranicznie.

Paulina

Ukochany Hektorku, nie potrafię opisać słowami jak wiele znaczyła dla mnie Twoja obecność i nie potrafię opisać żalu i pustki jaka powstała po Twoim odejściu. Byłeś najlepszym co mnie w życiu spotkało i tak wiele Ci zawdzięczam. Dziękuję Ci za Twoją miłość i bezgraniczne zaufanie i lojalność. Byłeś super psem pod każdym względem. Dziękuję ,że wybrałeś mnie na swojego człowieka. Nigdy Cię nie zapomnę i już na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Mój Hektorku, moje serduszko , mój psynu, moja szyszunio.

Angelika

Saneczko,
byłaś cudownym, idealnym, utalentowanym psiakiem.
Miałyśmy tyle planów - awans do wyższej klasy obedience, zdanie egzaminu na psa ratowniczego... Twoja śmierć wszystko przekreśliła.
Odeszłaś zbyt wcześnie zostawiając w naszych sercach pustkę, której nigdy nie wypełnimy 🙁 Będziemy tęsknić za Twoim mądrym spojrzeniem, merdającym ogonkiem i zaraźliwym optymizmem.
Jeśli niebo istnieje, Ty już tam jesteś.
Kochamy Cię i tęsknimy ❤

Ewelina

Dałaś nam tyle szczęścia kochana szczurko.
Mam nadzieję, że kiedyś będziemy znów szczęśliwi. Strasznie Cię kochaliśmy.
Zawsze będziemy kochać 🖤
Spoczywaj w pokoju.

Sylwia

PRIMECZKA
Z bólem pożegnałam moją kochaną króliczkę. Primeczko tak mi Ciebie skarbie brakuję, tęsknię za Tobą. Tyle mi miłości dałaś, byłaś taka cudowna. Zawsze będziesz w mojej pamięci moja Primeczko.

Anna

LUNA (luty 2016 - 31.05.2023 )
Niestety musieliśmy pożegnać naszą wierną przyjaciółkę- Lunę, która nigdy nas nie zawiodła, zawsze nas chroniła i broniła. Glejak zaatakował naszą przyjaciółkę, z dnia na dzień, było już coraz gorzej. Bardzo nam Ciebie brakuje, pozostawiłaś smutek i ból w naszych sercach, ale wiemy że już nie cierpisz, nic Cię nie boli. Nasza kochana łapcio - Kochamy Cię.

Dominika

Bazyl (16.07.2010 - 11.12.2022)
Mój Kochany Bazylku, dzisiaj minął tydzień od dnia, w którym się pożegnaliśmy. Pomimo Twojej ciężkiej choroby, do końca wierzyłam, że uda nam się ją pokonać.
W dzień w którym odszedłeś pękło mi serce 😢 Pozostała rozpacz, żal, pustka i ogromną tęsknota... ale zostały też wspomnienia z pięknych 12 wspólnie spędzonych lat. Dziękuje Ci za wszystkie cudowne chwile, za Twoje wielkie, wierne psie serduszko, za Twoją miłość i za tęsknotę kiedy mnie przy Tobie nie było. Dom bez Ciebie jest pusty i smutny. Czasem zamykam oczy i marzę, że za chwilę przybiegniesz znowu do mnie merdajac ogonem, spojrzysz figlarnie, rzucisz pod nogi zabawkę, obudzisz zimnym aksamitnym nosem albo, że znowu będziemy buszować w głębokim śniegu albo wylegiwać się w słońcu na Twoim ulubionym balkonie albo zwiniesz się w precelek na sofie albo zaśniesz na mojej poduszce, a może będziesz chciał pójść na spacerek albo pojechać w swoim wózku... i znowu będzie jak dawniej. Byłeś cudowną iskierką dla całej rodziny. Zostawiłeś ogromną pustkę, ale i wiele pięknych wspomnień, za które Ci dziękuję. Żegnaj mój wierny Przyjacielu, byłeś moja miłością i słońcem każdego dnia. Przepraszam jeśli czasem nie poświęcałam Ci dość czasu i uwagi. Bądź szczęśliwy tam gdzie teraz jesteś i czekaj na mnie. Wierzę, że kiedyś jeszcze się spotkamy i wtedy zostaniemy już na zawsze razem ❤️

Ela

WSPOMNIENIE O GUIDO - KLIKNIJ

Guiduś tak bardzo nam Ciebie brakuje, nawet nie wiesz jaką pustkę zostawiłeś. Dom bez Ciebie już nigdy nie będzie jak kiedyś....Musimy nauczyć się żyć bez Ciebie..... Każdego ranka budzę się z nadzieją, że żyjesz, że to był koszmar....Ale niestety ......Guiduś dziękujemy za każdy wspólny moment, za każdą chwilę, dzień z Tobą, razem byliśmy w tylu miejscach, tyle razem przeszliśmy dróg, dziękujemy ,bardzo dziękujemy za Twoją miłość.
To rozstanie to podróż do miejsca , w którym się spotkamy . Zawsze pozostaniesz w naszych sercach, zawsze......Aniołku

Izabela i Paweł

Nutka 12.03.2007-22.01.2020

Dzisiaj musieliśmy pożegnać Naszego najwierniejszego przyjaciela,członka rodziny jakiego kiedykolwiek mogliśmy mieć❤️Jest Nam mega ciężko,że Nutki z nami już nie ma,ale wiemy że tam gdzie jesteś teraz będziesz szczęśliwa i nic nie będzie Cię już bolało❤️ Pożegnanie z Tobą było jedną z najcięższych chwil,która bardzo przeżyliśmy.Ale niestety było konieczne,abyś nie cierpiała.
Cieszymy,się że jako nasz czworonożny przyjaciel,członek rodziny mogłaś zostać godnie pochowana. Zawszę będziesz w naszych myślach,a ze mną do końca życia na mojej skórze ❤️

Marta

WSPOMNIENIE O ARNIM - KLIKNIJ

Mariola

Tak, pożegnanie z Bruno było trudne. Niestety konieczne.
Robiłem wszystko by był z nami jak najdłużej. Był naszym prawdziwym przyjacielem. Mieszkał ze mną i moją żoną w naszym domu. Wypełniał sobą całą pustkę po odejściu dzieci na swoje. Przez dziesięć lat zmierzyłem z nim setki kilometrów. Zawsze czekał na mnie.
Na hasło – Bruno idziemy….
Odchodził powoli, jak to owczarki. Utrata jednej nogi zakończona amputacją i protezą (nikt wcześniej o tym nie słyszał).
Rozsypane stawy skokowe. Końcówka życia już na sterydach.
Niestety nadszedł moment podjęcia najtrudniejszej decyzji w moim życiu…….
Jestem już poważnym człowiekiem. Chciałby aby odszedł godnie.
Na moich nogach na jego ulubionym miejscu. Zanim zapadła decyzja wszedłem na internet i znalazłem waszą firmę.
Dziękuję. Było tak jak chciałem aby wyglądało pożegnanie. Godnie…
Pożegnaliśmy przyjaciela. Każdy z nas kiedyś musi odejść. Może gdzieś tak na mnie czeka. Zawsze był cierpliwy. A więc kto wie…?

Aleksander

21 listopada 2019 r. odeszła cząstka mnie…..mój Miś.
Mój czarny Aniołek, moje Serduszko. Przyszedł znikąd, odszedł nagle.
Był w moim życiu 13 pięknych lat, być może najlepszych.
Razem przeżyliśmy piękne chwile także nad ukochanym morzem. Był moim wiernym towarzyszem podróży dalekich i bliskich.
Wierzę, że nadal jest przy mnie i patrzy tymi swoimi kochającymi oczętami pełnymi miłości, wdzięczności i uwielbienia tak jak tylko On potrafił.
Pozostawił smutek, pustkę i żal. Ale otworzył moje serce dla naszych Braci Mniejszych.
Wierzę też, że ześle mi kolejną istotę, którą będę mogła obdarzać swoją opieką, miłością
i radością dawania.
Dziękuję, że powstała Esthima. Ludzie i miejsce godnego pożegnania naszych Przyjaciół.
Dziękuję Pani Monice za empatyczny kontakt oraz Panu który przyjechał zabrać Misia
w ostatnią podróż…. Wszyscy okazali serdeczność, troskę delikatność oraz niezmierną wrażliwość i zrozumienie tej smutnej chwili w życiu moim i mojej rodziny.
Wasze przesłanie: Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się że ci się to przytrafiło
(cyt. Gabriela Garcia Marquez) stało się odtąd moim przesłaniem życiowym w trudnych chwilach i rozważaniach nad przemijaniem…

Ewa Maria

6 września 2019 zmarła Tusia - najważniejsza istota w moim życiu...

11 września pożegnałam ją w Esthimie...
Żyła niecałe 5 lat, ze mną dokładnie od 10.11.2017r...
Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że ta uszata kruszynka tak zawładnie moim sercem, byłyśmy razem w najgorszych momentach...
Nie miałam nigdy psa ani kota...
Miałam ją - piękną, czarno brązową, niespełna 4 kg królinkę, z ręką na sercu mówię, że była, jest i będzie moim najprawdziwszym przyjacielem i, że nikogo nie obdarzę taką miłością jak ją...
Walczyłyśmy długo, z różnymi chorobami...
Króliki są takie delikatne... takie kruche, mimo to była dzielna i wszystko dzielnie znosiła...
Tysiące km przejechanych do lekarzy na Śląsk, tysiące wydane na leczenie - zrobiłabym to wszystko jeszcze raz...
Zrobiłabym dla niej i oddałabym za nią wszystko...
Zostawiła po sobie ogromną pustkę, której do końca nikt już nie wypełni. To były najpiękniejsze 2 lata mojego życia, wiele mnie nauczyła, wiele jej zawdzięczam. Dzięki niej jest w moim życiu teraz 6 innych uszatych serduszek, które kocham równie mocno... ale Tusia była pierwsza, była po prostu wyjątkowa.
Żałuję, że nie było nam dane spędzić razem choć jeszcze trochę czasu... ale staram się wierzyć, że jest teraz w lepszym miejscu, że patrzy na mnie z góry i się śmieje.
Jutro mija miesiąc... nie będę pisać, że jest lepiej, bo nie jest i wiem, że jeszcze długo nie będzie, ale zaczynam się godzić z tym co się wydarzyło i mam ogromną nadzieję, że kiedyś znowu się spotkamy...

Dziękuję ludziom, którzy stworzyli Esthimę... Dzięki Wam mogłam godnie ją pożegnać, zobaczyć ten ostatni raz, dotknąć, przytulić, a pózniej w urnie zabrać do domu... dzięki temu w dniu kremacji ogarnął mnie spokój, bo jej małe, piękne, niewinne ciałko nie leży już w żadnej chłodni - jest w innej postaci, ale znowu w swoim domu, tam gdzie jej miejsce.

Z całego serca dziękuję, szczególnie Pani, która wspierała nas w dniu kremacji, widać było ogromne zaangażowanie, szczere współczucie, zrozumienie... DZIĘKUJĘ...

Paulina

Jak na razie jest mi bardzo trudno pisać o Frodziku. 7.05.2019 pożegnaliśmy w ośrodku kremacyjnym Esthima w Rudzie Śląskiej naszego wiecznie uśmiechniętego i merdającego ogonem biszkoptowego labusia Frodzia, który dostarczał nam radości i pociechy w trudnych chwilach przez ponad 10,5 roku. Niestety mimo usilnych naszych starań przegrał walkę ze straszną chorobą - rakiem kości, który zaatakował go podstępnie i niespodziewanie w sile wieku. Jego odejście pogrążyło nas w niebywałym smutku i zadumie o przemijaniu.

Zofia i Walenty